piątek, 31 grudnia 2010

Last day.

 *kliknij aby powiększyć*

Czy ten rok należał do udanych ? Pewnie tak, jak każdy. Jedyne co mocno uderza to szybkość z jaką minął. Trochę nadziei, trochę złudzeń oraz nowo poznane osoby, które będzie się pamiętać już na zawsze. Wkraczam w nowy rok z optymizmem, wiedząc też, że będzie on naprawdę trudny. Jenak nie pozostaje nic innego jak wiara w to, że wszystko przebiegnie pomyślnie i z łatwością. Życzę wszystkim ludkom przede wszystkim dużo miłości i przyjaźni oraz wszystkiego co wykurwiste w świecie. Salut :D

coldplay - don't panic

niedziela, 26 grudnia 2010

christmas.


Christmas, christmas i po christmas. Bardzo zalatany okres, ale opłacało się czekać. Upragniony odpoczynek jest jak lekarstwo na chorą duszę i ciało. Wprawdzie mój mózg z przejedzenia pracuje na wolniejszych obrotach, ale co tam, szczęśliwi czasu i kalorii nie liczą. Humor poprawia choinka, humor poprawia sernik, humor poprawia wyzdrowienie kota, a w szczególności osóbka waląca mega tekstami, mieszkająca "tam, gdzie diabeł mówi dobranoc." Kto chętny pójść ze mną na sylwestra ? 


czwartek, 16 grudnia 2010

Nothing else matters.


Moje cudowne stworzenie, które rodzice wbrew moim surowym sprzeciwom nazwali Feluś.  
Zresztą kotu wszystko jedno. Jeśli zapewni mu się podstawową potrzebę życiową jaką jest saszeta whiskasa, pozwoli mówić na siebie nawet Azor. Hmm dziwnym, nie wiem jakim trafem doprowadziłam go do lekkiej otyłości. Ciekawe.
---
Do szkoły mi się iść jutro nie chce. Nie idę. Popijam teraflu i walczę z własnym organizmem, który powoli poddaje się przeziębieniu. Mści się na mnie nienoszenie czapek. Generalnie mam wszystko gdzieś, składam się ostatnio z samego lenistwa i wszystko i wszystkich odkładam sobie na jutro. I tak codziennie.