niedziela, 26 grudnia 2010

christmas.


Christmas, christmas i po christmas. Bardzo zalatany okres, ale opłacało się czekać. Upragniony odpoczynek jest jak lekarstwo na chorą duszę i ciało. Wprawdzie mój mózg z przejedzenia pracuje na wolniejszych obrotach, ale co tam, szczęśliwi czasu i kalorii nie liczą. Humor poprawia choinka, humor poprawia sernik, humor poprawia wyzdrowienie kota, a w szczególności osóbka waląca mega tekstami, mieszkająca "tam, gdzie diabeł mówi dobranoc." Kto chętny pójść ze mną na sylwestra ? 


2 komentarze:

  1. taaak. święta, święta i po świętach. no i dobrze. ja już jestem zmęczony tym nic nierobieniem. ;d pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mogę z Tobą iść, chyba, że chodzi o mężczyznę ;]

    OdpowiedzUsuń