sobota, 26 listopada 2011

Naprawić świat.


"I niby wszystko jest tak jak powinno być, za chwilę zbudzi mnie szary świt. 
Tylko dlaczego ja z takim nieludzkim strachem nie potrafię żyć" - coma.
 
Jestem dumna z tego, że to właśnie ja. Jestem dumna z tego, że jeszcze mogę to być ja. I choć robię głupoty, czasem mówię o jedno słowo za dużo, albo wręcz przeciwnie - za mało to i tak wiedz, że możesz na mnie liczyć. Czasem potrafię się zmobilizować, by zejść z chmurki na ziemię i pomóc Ci w walce z gównianą rzeczywistością. Przepraszam i dziękuję. Przepraszam za siebie, dziękuję za zaufanie.

wtorek, 1 listopada 2011

Jest bardzo dobrze.


"Listopad włazi do miast". W łódzkim śródmieściu, gdzie nie ma co liczyć na kawałek drzewka, ciężko zaobserwować złotą polską jesień. Na szczęście mogę liczyć na ogródek rodzinnego domu. Sobota była zdecydowanie najlepszym dniem podczas mojego pobytu na studiach. I choć towarzyszyło mi monstrualne roztargnienie spowodowane posiadaniem głowy gdzieś hen wysoko w chmurach, to miejmy nadzieję, że będę miała to wybaczone. Odwiedziny kogoś mi bardzo bliskiego to najlepsze co może mnie teraz spotykać.