poniedziałek, 29 października 2012

This is the end. Hold your breath and count to ten.


(c) zdjęcia zrobione przeze mnie.

Coś się zaczyna, a coś kończy. Zaczyna się nowe, nieznane, zupełnie nieprzewidywalne. A kończy? Nie wiem nawet czy to na pewno koniec. Ja już jestem tym wszystkim poważnie zmęczona. Zresztą nie tylko ja.. Co teraz? Zima przyszła w tym roku zdecydowanie za wcześnie. Widocznie matka natura postanowiła skończyć to burzliwe dla mnie lato już teraz. By móc zacząć żyć od nowa. 

Adele - Skyfall (słucham na okrągło)


czwartek, 18 października 2012

Live fast, die young. Be wild and have fun.


Po głowie chodzi mi jeden wiersz. Ciągle wracam do niego. A pewne myśli nadal nie dają mi spokoju. Towarzyszą mi przed pójściem spać, gdy budzę się rankiem, w codziennych czynnościach. Gdy zmęczonym spojrzeniem patrzę przez brudną szybę w tramwaju na wieczorny zgiełk ulic. Jeszcze nigdy tak bardzo nie wiedziałam co powinnam zrobić. Trudna decyzja nagli mnie niemiłosiernie, a ja bezradnie ostatkiem sił jeszcze odpędzam natarczywca. Wszyscy ostrzegają, a ja robię nadal swoje. Mam nadzieję, że dwie weekendowe parapetówki pozwolą mi się troszkę oderwać. No to odstawiam antybiotyk.. 


Posłuchaj: Lana Del Rey - Ride

piątek, 12 października 2012

Seasonless.

Ależ ja dawno tutaj nie pisałam. Parę ładnych dni się uzbierało. Radzę sobie. W miarę. I choć nie udało mi się pokonać natarczywego przeziębienia, które podrywało mnie już od zeszłego tygodnia, to bilans określam na plus. Powolutku wdrażam się do nowego rytmu życia. Przez ostatnie dni zaliczyłam pierwsze zajęcia, pierwsze stresy, drastyczną zmianę temperatury za oknem, przeprowadzkę i fantastyczny wypad na koncert Comy do Łowicza z przyjaciółmi. "Bo przyjaciele powinni się trzymać razem, prawda?" 

Do posłuchania: seasonless.famestudio.pl  (Fantastyczna muzyka naszej kochanej Zuzi). Zapraszam również do głosowania na jej utwory w konkursie: KLIK.